Żył kiedyś pewien sprytny i oszczędny młynarz. Wziął ziarno, zmielił je
i oddzielił kiełki, aby podczas transportu i magazynowania mąka nie
zżółkła, nie zgorzkniała i długo wytrzymała. Potem oddzielił od niego
również błonnik, łuski ziarna, aby piekarzom lepiej się ją przerabiało.
Osiągnął sukces – ciasto dobrze rosło (pęcherzyki w cieście były idealnie
zlepione i nie uciekały), a w piecu nie zmieniało kształtu. A ponieważ
piekarze byli sprytni i oszczędni, dodawali do ciasta uszlachetnione
mikroorganizmy, drożdże i bakterie, aby procesy biologiczne przebiegały
jak najszybciej i nie wstrzymywały produkcji, dodali również gluten, aby
bułeczki były ładniejsze, bardziej aromatyczne, smaczniejsze i tańsze.
Zadzwonił dzwonek i bajki koniec.
W rzeczy
wistości oddzielenie kiełków i błonnika pozbawiło ziarna tego, co najcenniejsze i pozostały wyłącznie gluten, skrobia i chemikalia, którymi było nawożone. Gluten zmieszany ze skrobią po zwilżeniu tworzy lepką, kleistą substancję, ciężką do strawienia. Jeżeli ściany jelit pokryją się tą masą, nie mogą prawidłowo pełnić swojej funkcji, tj. wchłaniać substancji odżywczych, a wydalać szkodliwych. W następstwie tego organizm nie jest odpowiednio odżywiany, człowiek jest głodny i w jego ciele gromadzą się substancje szkodliwe. Dodatkowo przez uszkodzone ścianki jelit gluten przenika do krwi, która ulega zagęszczeniu. W następstwie zmniejsza się ukrwienie i zwiększa kwaśność środowiska, które wspomaga mnożenie się szkodliwych mikroorganizmów i komórek. Gluten odkłada się w całym organizmie razem z substancjami szkodliwymi, które przykleiły się do niego, wraz z tłuszczem i substancjami nieorganicznymi, pochodzącymi z twardej wody. Skutki? Niedrożności, zapalenia, zatory, słaba kondycja i wytrzymałość, powtarzające się banalne, uciążliwe choroby np. przeziębienia i katary, egzemy, grzybice i inne dolegliwości dermatologiczne, nadwaga, szybkie zmęczenie, ochota na kawę, cukier, alkohol itp.
Rozwiązaniem jest dieta bez produktów pszennych. Pozostałe rodzaje zbóż (żyto, jęczmień owies) wprawdzie zawierają również białka, takie jak gluten, ale są o wiele mniej kleiste, czyli nie tak szkodliwe jak gluten pszeniczny. Inną zaletą zbóż „nie pszenicznych" jest fakt, że nie podlegały one uszlachetnieniu i zawierają znacznie mniejszą ilość glutenu niż pszenica; kasza jaglana, gryka i kukurydza w ogóle nie zawierają glutenu. W produkcji przemysłowej ciasto z tych zbóż praktycznie nie jest wykorzystywane, ponieważ w odróżnieniu od pszenicy bardzo słabo się klei i musi być pieczone w formach, w przeciwnym razie w piecu rozleje się na placek. Ponadto jest mniej pulchne, produkt jest twardszy, ponieważ pęcherzyki powietrza szybko uciekają z ciasta mniej kleistego.
Do produkcji chleba o dobrej jakości należy przede wszystkim używać śruty (ziarno grubo mielone, z którego nic nie zostaje oddzielone), a nie mąki. Całe ziarna, oczywiście nie poddane obróbce chemicznej, powinny być zmielone krótko przed użyciem w cieście. Zmielona masa nie zżółknie, nie ulegnie utlenieniu, nie straci smaku i zostanie zachowany błonnik, łuska ziarna z najcenniejszymi minerałami, kiełki z tłuszczem roślinnym i enzymy. Ciasto ze świeżo zmielonego ziarna ładnie pachnie i tak samo pachnie chleb. Po zagnieceniu ciasta, nie należy spieszyć się z dalszą obróbką, pieczeniem. Ciasto musi pozostać mokre przez kilka godzin, aby błonnik nasiąknął wodą. Dzięki temu woda z błonnikiem dostaje się aż do jelita grubego i nie powstają zatory. Oprócz tego zgniecione włókna są ostre, dzięki nasiąknięciu wodą ostre krawędzie ulegają zmiękczeniu i nie są tak agresywne dla śluzówki jelit, którą w przeciwnym przypadku mogłyby uszkodzić. W cieście powinien rozpocząć się pierwszy proces biologiczny – fermentacja. Podczas tego procesu drożdże, które znajdują się w zakwasie, ziarnie i powietrzu, rozkładają większość cukrów złożonych (skrobi) na lepiej przyswajalne cukry proste. Podczas fermentacji powstaje dwutlenek węgla, dzięki temu ciasto ulega spulchnieniu, zwiększa się jego objętość i powstają pęcherzyki powietrza. Proces fermentacji trwa kilka godzin i jest zależny od temperatury. Potem chociaż częściowo powinien rozpocząć się drugi proces biologiczny – kwaszenie mleczne. Bakterie niezbędne do kwaszenia mlecznego z natury znajdują się w zakwasie i cieście, dlatego nie trzeba niczego dodawać. Podczas kwaszenia powstaje kwas mlekowy, stąd nazwa tego procesu (tzn. że w cieście nie powstaje mleko). Bakterie kwaszenia mlecznego rozkładają większość złożonych białek roślinnych – na prostsze, łatwiej przyswajalne aminokwasy. Proces kwaszenia trwa nieco dłużej niż fermentacja, obydwa procesy nie przebiegają równocześnie. W wyniku tych dwóch procesów część skrobi i glutenu rozkłada się na nie kleiste, nielepkie substancje, łatwiejsze do strawienia, które nie zaklejają i nie uszkadzają ścianek jelit i nie powodują innych szkód w organizmie.
Po usunięciu z menu glutenu, na początku zamulenie jelit wzrośnie, ponieważ organizm będzie pozbywał się osadzonych substancji szkodliwych. Później zacznie maleć, a z nim znikną stany zapalne, zwiększy się wytrzymałość, witalność, kondycja. Powoli zaczną znikać różnego zmiany nowotworowe, brodawki, cysty, krosty i stwardnienia, sztywność i bóle mięśni i stawów itp., znikną zatory. Organizm zacznie się oczyszczać i regenerować. Ustanie również skłonność do nadmiaru jedzenia czy zażywania narkotyków. Wraz z gliadyną na nasz organizm działają jeszcze gorsze „kleje”, takie jak kazeina (białko mleczne) i cukier. Aby dojść do optymalnego stanu zdrowotnego, z diety należy usunąć również te dwa artykuły. Ale to już inny temat…
Źródło: http://kolinger.cz